27 marca 2010

    Bezrobocie, ubóstwo, bieda…słowa dziś częste i niechętnie powtarzane. Może właśnie dlatego niemodne i spychane poza nawias społeczny. Wystarczy, że ktoś powie jestem bezrobotny i już w klasyfikacji stawia się go w grupie osób niezaradnych czy wykolejeńców z marginesu… prawda jest jedna czy się to komuś podoba czy nie. Grudziądz niegdyś jeszcze stutysięczne miasto jest liderem bezrobocia w Polsce .W tej smutnej statystyce wyprzedziliśmy takie miasta jak Radom czy Słupsk. Gospodarka rynkowa ma swoje prawa. Jednak mówienie o zwalczaniu bezrobocia a faktyczne przeciwstawianie  się temu zjawisku  to dwie różne rzeczy. Zastanawiam się jaka byłaby statystyka gdyby doliczyć wszystkich młodych Grudziądzan pracujących lub szukających pracy poza granicami kraju? W lokalnej prasie temat jest maskowany i tak naprawdę stał się kartą przetargową, którą wymachuje opozycja przy nadchodzących wyborach. Każdy uważny spacerowicz chodząc ulicami Grudziądza zauważy, że banków i punktów kredytowych jest aż nadto… wolny rynek.     

 Pytanie tylko ilu ludzi wśród mieszkańców wpadło w sidła pętli kredytowej która co raz bardziej się zaciska? Ile osób  nie stać już na kredyt w normalnym banku i z tego powodu zostaje im,  jako ,,tonącym’’ brzytwa w postaci instytucji para bankowej, która chętnie pożyczy pieniądze na niespłacalnym wręcz procencie…

    W mieście mówi się o nowych inwestycjach drogowych, handlowych czy centrach rozrywki- to cieszy i na pewno jest potrzebne… ale co z inwestorami? Co ze Specjalną Strefą, której szefowie biorą miejskie pieniądze tylko za to że rośnie w niej trawa..? Statystyki nie napawają optymizmem …desperacja, wzrost przestępczości i brak perspektyw dla ludzi młodych to grudziądzki chleb powszedni … nie zmienią tego gumowe podkłady nowych,  planowanych torowisk czy nowo powstała galeria… lecz jak mówił bohater Lalki B. Prusa  Wokulski ,,zwykła praca godziwie opłacana”… 

Musisz się zalogować aby móc komentować.