4 października 2011

      Lato nie sprzyjało rowerowym rajdom i chyba tylko ładna, wrześniowa niedziela przyczyniła się do tego, że postanowiłem uczestniczyć w tym ostatnim, zamykającym tegoroczny sezon. Nie bez znaczenia była też sama trasa rajdu. Odcinek autostrady od węzła w Nowych Marzach  do miejscowości Malankowo i z powrotem. Sam przejazd najdłuższym mostem w Polsce i widok w stronę Grudziądza rekompensował, z nawiązką, wszelkie trudy… warto dodać, że prócz 478 osób z Grudziądza, była cała masa ludzi z Gdańska, Bydgoszczy, Torunia, Tczewa i okolicznych miejscowości. Sam teren autostrady dostępny dla wszystkich: piesi, rowerzyści, chodziarze, miłośnicy rolek… super pomysł w ciepłą i słoneczną niedziele. Na końcowym odcinku, w Malankowie nagroda… miejsce odpoczynku, gdzie każdy z uczestników mógł odpocząć, skorzystać z oferowanych w szerokiej gamie atrakcji, nie tylko kulinarnych. Duże wrażenie zrobiły, na mnie, namioty poszczególnych miejscowości, które potrafiły zręcznie skorzystać z możliwości zaprezentowania się,  w bezpośredni sposób, paru tysiącom uczestników imprezy. Promocje ośrodków, leżących przy autostradzie, wykorzystały Tczew, Wąbrzeźno, Trąbki Wielkie, Lubicz… musze przyznać, że sposób i rozmach tego festynu zrobił na mnie duże wrażenie.   Niestety, Grudziądz mimo, chyba największej grupy uczestniczącej w tym dniu, nie skorzystał z możliwości wspaniałej promocji… na tym odcinku autostrady jesteśmy największym miastem mającym wiele do zaprezentowania,  patrząc na miny innych mieszkańców Grudziądza, którzy spostrzegli to co ja – brak naszego stoiska – nasunęło mi się jedno słowo, właściwie określające zaistniałą sytuacje …Wstyd!

Komentowanie wyłączone.