24 sierpnia 2010

     Chęć zrozumienia drugiego człowieka i jego potrzeb okazuje się nie lada problemem. Jak prawidłowo odczytać szczerość czy kłamstwo, które na dobre zadomowiło się w codziennych kontaktach między ludźmi? W Grudziądzu-mieście absurdów  jest to widoczne w bardzo jaskrawy sposób. Kontrast bogactwa czy życia na pokaz połączony z biedą, którą zakrywa się medialnie udając że to normalny produkt patologii jest już tak powszechny że większość zdążyła się do niego przyzwyczaić…Dyskusja o programach wyboru polityka tej czy i innej partii, stawianie po którejś ze stron, jest bardzo charakterystyczne dla skłóconych, często szukających na poprawę swej pozycji ludzi, pragnących coś ,,znaczyć w Grudziądzu’’ Obawa że kolejne przedwyborcze obietnice będą pustosłowiem znajduje chyba uzasadnienie w statystykach. W Kujawsko-Pomorskim jesteśmy na szarym końcu…w wielu dziedzinach. Rozmawiając dziś z Marcinem, który w sąsiedniej Bydgoszczy pracuje, studiuje i zmuszony jest wynajmować mieszkanie… wyczułem w jego spostrzeżeniach wielką tęsknotę do rodzinnego Grudziądza…i żal że tu nic się nie zmienia. Racja niestety jest po jego stronie…Grudziądzcy włodarze ,,wylogowali’’ miasto na dobre. Nie wiedzieć czemu przypomniało mi się małe belgijskie miasteczko w którym mieszkańcy w podziękowaniu za zasługi ufundowali burmistrzowi (pełniącemu obecnie funkcje)  pomnik !- w naszych realiach trudno wyobrazić sobie taką inicjatywę…tak, to trochę śmieszy lecz zarazem przypomina jak wygląda obecnie  nasza grudziądzka codzienność.

  

    Urzędnik pracujący dziś, znacząco różni się od tego z przed 80 lat. Kiedyś taka praca była misją. Obecnie  liczą się tylko godziny pracy i wykonane zadania. Nie ma miejsca na własne pomysły służące ogółowi. Liczy się przeciętność, posłuszność i ,,lojalność’’ .Myślenie i kreatywność to słowa zdewaluowane… szkoda, bo to właśnie człowiek jest najważniejszy…

Musisz się zalogować aby móc komentować.