25 maja 2010

   Kto dzisiaj uwierzy, że wnuk zamożnego Szwajcara osiedlonego w podwarszawskiej wsi Ursynów pod koniec XIX wieku, zapała ogromnym zamiłowaniem do lotnictwa? Jan Zumbach – nietuzinkowa postać z ogromnym bagażem doświadczeń w wieku 19 lat jako obywatel Szwajcarii,  by zrealizować swe podniebne marzenia, dokonuje fałszerstwa na oświadczeniu,  podrabiając też podpis matki o zgodzie na ochotnicze wstąpienie w szeregi armii. Szkolenie w Szkole Pilotów w Grudziądzu, następnie w Dęblinie wieńczy w 1938 roku stopniem podporucznika ze specjalnością pilota myśliwskiego…Wojna zastaje młodego pilota w dość nieoczekiwanym momencie… ranny po wypadku i złamaniu w kilku miejscach lewej nogi, nie zważając na okres rekonwalescencji, przez Rumunię ucieka by wstąpić w szeregi nowopowstałych sił zbrojnych…

    Walczy w szeregach sławnego dywizjonu 303!  Już 7 września 1940 roku zestrzeliwuje pierwsze 2 niemieckie samoloty (łącznie 13). Jan Zumbach odznaczony był Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 8825), czterokrotnie Krzyżem Walecznych i dwukrotnie Distinguished Flying Cross (pierwszy raz to odznaczenie odebrał 15 grudnia 1940 r. jako jeden z pięciu pierwszych Polaków). Zasłynął również jako posiadacz niezwykłych samolotów: od wiosny 1942 r. na jego Spitfire’ach pojawiały się zawsze: godło osobiste – Kaczor Donald (w różnych wersjach), krzyże (oznaczające zwycięstwa powietrzne), szachownica i godło „kościuszkowskie”, a po objęciu przezeń godności Squadron Leadera – także czerwono-niebieski proporczyk. Później, w 1944 r., na jego Mustangu III znalazły się litery indywidualne „JZ” i krzyże…Warto dziś zachować pamięć o ludziach walczących za Polskę, dla których losy, nawet te powojenne, nie były łatwe…warto też pamiętać mijając Wojskowe Zakłady Uzbrojenia przy ul.Parkowej  o dawnej  Szkole Pilotów która kształciła takie właśnie postaci…

Musisz się zalogować aby móc komentować.