Archiwum miesiąca Lipiec 2010

…koncert z wspomnieniem

sobota, 31 Lipiec 2010

       W latach osiemdziesiątych w telewizji polskiej dostępny był program Sonda. Przyznam się, że trudno dziś wytłumaczyć, szczególnie ludziom młodym przesłanie tego programu… programy telewizyjne były dwa! w dodatku ich emisja nie trwała tak jak obecnie. Pojecie telewizji kablowej nie istniało. Warto dodać że nie każdy dysponował odbiornikiem kolorowym! Dziś wydaje się to śmieszne ale niestety tak było… Andrzej Kurek – absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego i Zdzisław Kamiński – absolwent Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (ob. Szkoły Głównej Handlowej) w Warszawie przenosili ludzi w trochę inny świat niż ten, w którym zmuszeni byli żyć na co dzień. Opowiadanie o technologii, wynalazkach, chemii, fizyce i innych pokrewnych dziedzinach wzbudzały ogromne zainteresowanie. Ktoś powie, że dziś mamy takie programy: Discovery, Planet, itp… W Sondzie było coś czego dziś nie ma w obecnej telewizji… Nie ma w niej  dyskusji. Prezentowana  jest jedna, ustalona wersja wiedzy, przedstawiana telewidzom nawet nie przez jakiegoś eksperta lecz przez anonimowego lektora. Sonda to był przede wszystkim dialog… Dlaczego wspominam o tym programie? Pamiętam jak gościem w jednym z odcinków był Marek Biliński, którego twórczość wywodzi się z najlepszych wzorów muzyki klasycznej i romantycznej. Jego talent i wiedza łączą tradycję z nowoczesną wizją świata dźwięków… potrafił on zaprezentować piękny utwór na syntezatorze i ,,rozłożyć’’ go na czynniki pierwsze. 14 sierpnia w sobotę Marek Biliński będzie koncertował w Grudziądzu … będzie okazja posłuchać świetnej muzyki wspominając Sondę       :-)

0
Kategoria: Ciekawostki |

,,Bata”…

środa, 28 Lipiec 2010

 

      Światowe marki wchodzą do miast, przez reklamy w mediach i chyba ukoronowaniem danego wyrobu jest powstanie sklepu lub stoiska które może zaoferować owy walor wszystkim chętnym. Przechodząc dziś po sklepach i galeriach handlowych mamy olbrzymi wybór obuwia, różnorodnych firm z całego świata. Każdy z nas jest w stanie wymienić ulubioną markę, chcąc nie chcąc spogląda na nowe produkty firmowane w gazetkach reklamowych…

       W przedwojennym Grudziądzu, przy głównym Rynku gdzie obecnie mamy sklep znanej odzieżowej marki, mieścił się sklep firmy Bata. Jej założycielem był Czech, Tomasz Bata. Powstanie firmy datuje się na rok 1894, kiedy w Zlinie na Morawach niewielka manufaktura produkowała rocznie około 2 tysięcy par obuwia. Zapotrzebowanie na słynące z dobrej jakości buty zwiększa się jednak z każdym rokiem działania Baty, by w 1917 roku osiągnąć 2 miliony par! W następnych latach szeroko zakrojona ekspansja na światowe rynki zbytu, powoduje że nawet w Polsce powstają fabryki tej znanej już marki. Rok 1932 w którym ginie założyciel firmy (katastrofa lotnicza) sprawia że kierowanie Batą należy już  do młodego kontynuatora, syna i zarazem spadkobiercy Tomasza J.Baty. Przeglądając katalog z roku 1938 spostrzegłem, że prócz wzornictwa, które jak to bywa z modą wraca co pewien okres czasu, nazwy danego obuwia to już naprawdę niezły kawałek historii (Lidosandały, Gdynki, Opanki, Dulboksy, )  …podobnie jak ceny odbiegające dość znacznie od dzisiejszych         :-)            Dziś firma Bata ma swą siedzibę w Kanadzie. Zatrudnia ponad 40 tysięcy osób, prowadzi prawie 5 tysięcy sklepów w 50 krajach. W większych miastach naszego kraju, również posiada stoiska  firmowe…szkoda tylko że nie w Grudziądzu.

0
Kategoria: Grudziądz wczoraj |

śmieci z lat trzydziestych…

sobota, 24 Lipiec 2010

     Przypadek sprawił, że znalazłem się w kamienicy przy ulicy Starej. Korzystając z uprzejmości pewnego pana, pełniącego tam obowiązki dozorcy, miałem okazję zwiedzić to ciekawe miejsce. Przy okazji dowiedziałem się, że aktualny właściciel mieszka w Szwajcarii i w Grudziądzu jest raczej rzadko. Obiekt czeka gruntowny remont… także udało mi się uchwycić rzeczy, które pewnie znikną bezpowrotnie. Stare piece, drzwi, meble, oryginalne ramy okienne…wśród rzeczy, które leżały na wielkiej stercie przeznaczonej do wyrzucenia zauważyłem stare fotografie. Po gruntownym przyjrzeniu się z bliska zauważyłem, że większość z nich została zrobiona w Grudziądzu w latach trzydziestych! i to na głównych ulicach! Mickiewicza, Sienkiewicza, Wybickiego, Al.23 stycznia… dobiwszy targu stałem się posiadaczem prawie 50 zdjęć, których żywot miał się skończyć w śmietniku… Dla mnie stały się one kopalnią informacji… moda lat trzydziestych… kapelusze, palta, ciekawe obuwie … nieistniejące już budynki czy kapitalne szyldy reklamowe lub uliczne zegary , na które spoglądają przechodnie. Spieszący do kina? teatru? lub czekający na tramwaj… Deser w postaci sesji zdjęciowej na dachu i niecodzienne ujęcia znanych, bliskich mi miejsc jak np. urokliwa ul. Tkacka sprawiły, że zarezerwowałem już  sobie  możliwość powrotu do tej kamienicy w niedługim czasie   :-)

0
Kategoria: Moje wędrówki |

…pseudo akademia

piątek, 23 Lipiec 2010

     Wyższa Szkoła Humanistyczno Ekonomiczna z Łodzi (WSHE)  bliżej znana od dwóch lat  jako Akademia Humanistyczno Ekonomiczna (AHE), której filia mieści się w naszym mieście, dowodzi jak łatwo można zmarnować sobie czas, pieniądze… a przy dłuższej perspektywie naocznie przekonać się kim jest student w Grudziądzu. Myślę, że każdy młody człowiek żądny wiedzy i dobitnie okazujący chęć pozostania właśnie w tej a nie innej uczelni jest osobą, nad którą powinno otaczać się szczególną troskę i podziw. Przecież to właśnie osoby, które zasilają szeregi uczelni są narybkiem przyszłych pokoleń tworzących w społeczeństwie warstwę świadczącą, że warto było… zdobyć wiedzę, dobrą pracę, zainwestować w rozwój siebie, miasta… niestety szkolnictwo wyższe w Grudziądzu, firmowane przez AHE, jest totalnym nieporozumieniem. Studenci zaczynają semestr na kierunku np. politologii lub informatyki, płacąc z każdym rokiem coraz wyższe czesne, po czym dowiadują się, że kierunek zostaje zlikwidowany – przy okazji pozostawieni sami sobie, muszą prosić inne uczelnie o zatwierdzenie dotychczasowego przebiegu nauczania … proponuje się przy tym zakończenie nauki na zupełnie biegunowo odmiennym kierunku niż dotychczasowy! Brak rzetelnej informacji a właściwie panująca dezinformacja jest dowodem na totalny bałagan panujący w tej pseudo uczelni. Pozostawieni na pastwę losu ludzie są świadkami jak działa szkolnictwo wyższe, mają też pogląd jak bardzo można uwierzyć w siłę reklamy… gdyż nabór na jedyny kierunek, który niebawem też zostanie zamknięty – pedagogikę, trwa nadal! Świetlne telebimy zachęcają do kształcenia się w AHE!!! Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w Grudziądzu nikt z władz miejskich nie wstawia się za ludźmi pragnącymi  się kształcić, (pomijam już informację, że ta pseudo uczelnia nie płaci swoim wykładowcom) tłumacząc, że AHE to uczelnia prywatna… reasumując – student jest w Grudziądzu od płacenia.

0
Kategoria: Grudziądz dzisiaj |

…pielęgnowanie pamięci

poniedziałek, 19 Lipiec 2010

     Wracając z weekendowego pobytu na Mierzei wiślanej, spostrzegłem przy wyjeździe z Malborka dwa wojenne cmentarze. Na jednym spoczywali żołnierze Armii Czerwonej na drugim Wspólnoty Brytyjskiej. Całość niesamowicie zadbana, jak przystało na nekropolię tej miary. Tablice wielojęzyczne, krótki opis… ogrodzone i utrzymywane w odpowiednim do tego miejsca szacunku. Od razu przypomniały mi się cmentarze pierwszo wojenne  pod Ypres. Miejsca, gdzie po raz pierwszy użyto gazów bojowych. Miałem okazję podpatrzeć jak Brytyjczycy troszczą się, by pamięć o ich rodakach była wiecznie żywa… Trawa jak na polach golfowych, kwiaty, czystość, no i ta wielojęzyczna informacja na tablicach… o specjalnej ekipie pilnującej całorocznie cmentarza nie wspominam… własne auto, komunikacja, logistyka, turyści… przeszło to moje najśmielsze oczekiwania… jak to… na cmentarzu?..  a jednak

     W rejonie Grudziądza mamy wiele miejsc upamiętniających ofiary ostatniej wojny. Powiedziałbym, że jest ich tak wiele, że trudno je policzyć… pochowani są żołnierze, cywile, ofiary zamordowane planowo przez okupanta i całkiem przypadkiem… Miejsca te są odwiedzane i sporadycznie sprzątane przy okazji świąt państwowych. Z każdym rokiem jednak pamięć o ludziach spoczywających w takich mogiłach zanika. Wystarczy udać się w kierunku Wielkich Lnisk w rejon fortu Wielka Księża Góra, gdzie tuż przy drodze znajduje się pomnik pomordowanych przez hitlerowców mieszkańców – nie tylko Grudziądza. Wśród  rozstrzelanych są nazwiska które nie zasługują na zapomnienie. Na początku września 1939 r. proboszcz ks. Pastwa odprawił w farze uroczystą Mszę św. w intencji 40 żołnierzy polskich poległych w okolicach Grudziądza, których pochówek miał miejsce na cmentarzu parafialnym. To wydarzenie, jak i cała działalność duszpastersko – społeczna przyczyniły się do jego aresztowania 5 września i osadzenia w zakładzie karnym. 27 listopada z pozostałymi zakładnikami został rozstrzelany na Księżych Górach. Pochowano Go wraz z innymi współtowarzyszami jego ostatniej drogi na cmentarzu farnym. Patrzę  na miejsce pamięci i niedowierzam… W Grudziądzu, mieście o tak silnych tradycjach patriotycznych, gdzie praktycznie przy każdym większym państwowym święcie przypomina się o przelanej polskiej krwi… jest na przedmieściach obelisk, który został zdewastowany i okradziony z metalowych elementów, masztów na flagi… nie ma nawet paru złotych by przyciąć wszędobylską trawę. Czy firmom, którym zleca się z urzędu, opiekę nad zielenią miejską nie można przydzielić prac pielęgnacyjnych w takich miejscach? Czy wśród takiej rzeszy bezrobotnych jaką mamy w Grudziądzu, nie znalazło by się paru osób, które w sposób trwały zapewniły by tym przybytkom należytą pamięć i opiekę… nie tylko od święta. Podobno większość z nas to zadeklarowani katolicy…

0
Kategoria: Moje wędrówki |