Archiwum miesiąca Kwiecień 2010

bezimienna mogiła…

środa, 28 Kwiecień 2010

    Cytadela w Grudziądzu sama w sobie jest perełką. Opisywanie wszystkich unikalnych dzieł  jakie można spotkać na jej terenie zajęłoby sporo czasu i miejsca (więcej na stronie fortyfikacji grudziądzkich).  Są jednak rzeczy wobec, których nie mogę przejść obojętnie. Jedną z nich jest grób Wilhelma Reinharda de l’ Homme  de Courbiere’a . Ktoś spyta pewnie czym ów generał się wsławił…?  Odpowiedź jest bardzo prosta. Bronił on  twierdzy przed wojskami Napoleona na tyle skutecznie, że stała się ona białą plamą na mapach sztabowców. Jedyna niezdobyta twierdza… jak późniejsza propaganda odnotowywała, gloryfikując zasługi już nie generała a feldmarszałka w dodatku gubernatora Prus Zachodnich. Jego mogiła powstała na majdanie bastionu III w pobliżu jego domu i prywatnego ogrodu. Spoczywa tam również jego małżonka. Sam grób został zniszczony po roku 1920. Dziś jego obraz, mówiąc delikatnie, przedstawia się w nienajlepszym stanie. Bezimienna mogiła z pozostawioną tylko podstawa pod okalającą balustradę i dwie posadzone pierwotnie lipy  noszące ślady podcięć…szkoda, że wśród ogromnej rzeszy zadeklarowanych katolików,  po tylu latach znajdą się tacy,  którym przeszkadzają zmarli ponad dwieście lat temu ludzie i ich piętno na stałe odciśnięte w historii naszego miasta…

0
Kategoria: Ciekawostki |

…rowerem przed siebie

poniedziałek, 26 Kwiecień 2010

      W rajdach rowerowych biorę udział sporadycznie. Główne czynniki uwarunkowujące moją obecność to czas i trasa. Ta wczorajsza ,,parowem i wąwozem’’ nie zapowiadała się atrakcyjnie… a jednak zaskoczyła.  :-)    Pogoda była wyśmienita, więc korzystając z wolnego dnia po wspaniałej sobocie w Chełmnie, postanowiłem odkurzyć rower. Warto było. Praktycznie wszystkie obiekty na trasie wypadu zwiedzałem wielokrotnie, więc remont dworu w Maruszy naprawdę zrobił na mnie wrażenie …Wyśmienita pogoda, super frekwencja (ponad 140 osób) i fachowe przewodnictwo Piotra i Michała, którzy odkąd pamiętam, walczą o dostarczenie najciekawszych wrażeń podczas  wspólnych wypadów… złożyły się na wysoką ocenę tej niedzieli. Na zakończenie tradycyjna już zupka plus pyszna drożdżówka w Grabowcu celem uzupełnienia straconych kalorii… i jedyna z możliwych ocen… oczywiście Celująca!

 

0
Kategoria: Moje wędrówki |

…nasz Kuntersztyn

piątek, 23 Kwiecień 2010

     Wchodząc dziś do każdego spożywczego sklepu czy marketu na półce z piwem mamy taki wybór trunków, że aż głowa boli… Piwa jest pod dostatkiem. Jasne, ciemne, bezalkoholowe…ale czy te piwa mają tradycje? Czy stworzone zostały dla potrzeby smaku klienta? Grudziądzanie pamiętają chyba jeszcze smak Specjala, Kujawiaka, Kuntersztyna… czy mocnego Hubala…

     Początki grudziądzkiego browaru sięgają 1850 roku kiedy na terenie folwarku Fijewo (potem włączonego do Kuntersztyna) za sprawą rodziny Chales de Beaulieu rozbudowano istniejący już zakład o nazwie Amtsbrauerei. Przedsiębiorstwo, produkujące ten szlachetny trunek na skalę przemysłową,  zaczęło około 1896 roku. Wtedy właśnie datuje się powstanie spółki akcyjnej Browar Kuntersztyn istniejącej aż do wybuchu drugiej wojny światowej. Powojenne losy zakładu były już ściśle związane z Zakładami Piwowarskimi w Bydgoszczy. Inwestowanie wielkich koncernów piwowarskich w polskie zakłady nie ominęło Grudziądza Zainteresował się nimi austriacki Brau Union A.G.,  który jak się okazało kupił je tylko po to by wyeliminować konkurencję z rynku. Ponowne odkupienie zakładów i w sumie udana próba odtworzenia historii lokalnego browarnictwa, zaowocowała nowymi pomysłami. Prócz piwa zaczęto rozlewać wodę gazowaną i napoje chłodzące. Doszło nawet do sytuacji gdzie Browar Grudziądz zaczął interesować się nabyciem likwidowanych przez Żywca  Browarów Bydgoskich. Niestety,  wojna która wybuchła z Urzędem Celnym i milionowe kwoty do uregulowania stały się gwoździem do trumny dla naszych piwnych marzeń     :-(  

     Najbardziej przykre było dla mnie gdy trzymając swego czasu  pół litrowego Kunersztyna wyczytałem na etykietce, że rozlewany jest w Warszawie przy ul. Grzybowskiej. Zakazano naszemu browarowi używania nazwy historycznej, zmuszając do nowego dziwnie znanego słowa o skróconej nazwie ,,Kunter’’!  Miasto Grudziądz zostało bez browaru z tradycjami, bez własnego piwa… ludzie stracili pracę. Jeszcze nie tak dawno,  podczas projekcji w muzeum, radzieckiej kroniki z 5 marca 1945 roku można było dostrzec, że kominy browaru pracują… Obecne plany raczej nie zapowiadają odtworzenia w tym miejscu czegoś co choćby w odrobinie przypominało chlubne tradycje zakładu… szkoda.

   

0
Kategoria: Grudziądz wczoraj |

niedostępny kościół…cz.1

środa, 21 Kwiecień 2010

    

     Uważny obserwator zwiedzając Grudziądz zauważy piękny kościół, który niestety nie jest dostępny do zwiedzania. Za więziennymi murami, wyrasta jego monumentalna bryła ukazując tylko fragment, wzbudzając tym samym ciekawość …  Przedwojenny tekst Bochniga chyba najbardziej barwnie go opisywał … ,,Założony w roku 1750 na mocy przywileju króla polskiego Augusta III Sasa. Kościół zbudowano na gruncie starościńskim, ofiarowanym przez Jerzego Mniszcha, marszałka nadwornego, podówczas starosty grudziądzkiego. W stylu barokowym, z wieżą niewielką, ale piękną, z fasadą o czterech pilastrach jońskich i atyckich. Ściany zdobią pilastry o kapitelach korynckich, ołtarze bogato rzeźbione w naturalnym kolorze drzewa. Obecnie z przylegającego do niego klasztoru pozostały tylko krużganki. W roku 1801 nastąpiło zniesienie zakonu, a w roku 1804 zabudowania klasztoru zamieniono na dom karny, który otoczono murem. Kościół był jeszcze do roku 1832  dla ogółu wiernych dostępnym, obecnie jest kaplicą więzienną.’’….

      Dzięki  życzliwości  paru osób,  miałem okazję zwiedzić tę świątynie i z dużą satysfakcją podejrzeć jak obecne prace remontowe przywracają jej dawny blask…

 

 

0
Kategoria: Grudziądz wczoraj |

…miasto nadgraniczne

poniedziałek, 19 Kwiecień 2010

   

   Wczorajszy dzień spędziłem w Malborku na sporządzaniu pomiarów schronów, które muszę przyznać są bardzo zaniedbane. W tej dziedzinie, niestety, twierdza Malbork niechlubnie dorównuje Grudziądzowi. Malbork to głównie wspaniały zamek, więc zdecydowana większość ,,ciekawego betonu’’ zapomnianej twierdzy,  zostaje poza kręgiem zainteresowań turystów – szkoda    :-(    Wiosna to chyba najlepszy okres do zwiedzania tego typu obiektów. Brak bujnej, wszędobylskiej roślinności, owadów a przede wszystkim umiarkowane temperatury sprawiają, że taka wycieczka jest prawdziwą przyjemnością. Mijając po drodze Gardeję uświadamiam sobie często, że właśnie przekraczam granicę, nie tyle województwa co dawną Polsko-Niemiecką. Gdyby nie wybuch drugiej wojny światowej Grudziądz byłby miastem nadgranicznym. Ilekroć nad tym rozmyślam staram się chwytać, odchodzące pomału w niepamięć akcenty, obiektywem aparatu  :-)

0
Kategoria: Moje wędrówki |